
Katarzyna Lewandowicz
"Współlokator mimo woli"
wydawnictwo: waspos
data premiery: 14 sierpnia 2026 r.
Za każdym razem, gdy wydaje mi się, że robimy krok naprzód, zaraz dzieje się coś takiego, że cofamy się o dwa.
Katarzyna Lewandowicz "Współlokator mimo woli"
"Współlokator mimo woli" Katarzyna Lewandowicz
Oh Esteban.... są książki, które tak wkurzają, że ciężko to sobie wyobrazić. Jeśli masz stalowe nerwy to możesz sięgać po lekturę... nie no żartuje nie jest tak źle, jest zabawnie, jest wkurzająco, jest przystojniak i zwariowana Nina, jest Ala i całe jej życiowe zamieszanie.
Moja ocena: 4/5 gwiazdek
Historia niezwykle lekka, taka na leniwe weekendy lub wieczór z książką. Czyta się ją szybko, ale niestety rollercoaster emocjonalny murowany. Ciekawa jestem czy bylibyście w stanie wybaczyć tyle Estebanowi, bo ja na początku miałam z nim ogromny problem...
Wracam do Was z recenzją książki, która wywołała u mnie mnóstwo skrajnych emocji. I kochałam bohaterów i ich nie lubiłam, i nie rozumiałam, i rozumiałam, i miałam ochotę im wygarnąć, i było mi ich szkoda. Wiem, wiem dezorientacja murowana, ale… oh… Esteban. Te „oh Esteban” wymawiałam częściej niż powinnam, przez co mój mąż się zastanawiał, co to za Esteban, ale jak zaczęłam mu wszystko opisywać to w połowie się pogubił, ale nie mam mu za złe, wiadomo… kobieta to rollercoaster emocji, także…
Wracając do samej książki i ją lubię i nie lubię. Pani Kasiu co Pani ze mną zrobiła i proszę się w tym miejscu nie obrażać na mnie, ale przecież ta historia jest jednocześnie i słodka i wkurzająca, a chyba najlepsze jest w tym to, że ona jest tak prawdziwa, tak autentyczna, że ja naprawdę zaczęłam wkurzać się razem z Alicją, próbowałam zrozumieć Estebana i razem z nią zwiedzałam… I to jest dla mnie fenomen. Uważam, że niezwykle trudno o taką narracje, która pozwoli aż do tego stopnia zaangażować się w losy bohaterów. A tu proszę. Bardzo za to dziękuje.
Jak wrzuciłam zdjęcie z książką w relacje dostałam wiadomość „Uśmiałam się przy tym bardzo”. I ja się z tym zgadzam też się uśmiałam momentami, ale generalnie i tak nerwy to główny mój nastrój podczas czytania.
Co do samej fabuły mamy Alicję niezwykle barwną postać, która ma w sobie dużo empatii i ciepła, i chęci ratowania świata na siłę. Kiedyś coś takiego usłyszałam w stosunku do siebie także bardzo rozumiem Alicję. Ninę przyjaciółkę, która jest tak
szalona, że momentami otwierałam oczy ze zdumienia. No i naszego Estebana. Tutaj moja wyobraźnia poleciała daleko, daleko… i może dlatego dałam mu spory kredyt zaufania i nawet przymykałam oko na jego zachowanie. Ale nie oszukujmy się to kretyn i gbur, ale romantyczny i przystojny. Także sami rozumiecie.
Historia idzie swoim spokojnym rytmem i to jest w tym piękne, nic nie jest na siłę przyspieszone, nic nie dzieje się za bardzo. Oczywiście Alicja podejmuje czasami tak abstrakcyjne decyzję, że mam ochotę nią potrząsnąć, ale wiecie co jak zaczęłam się tak zastanawiać, to ja czasami wcale nie jestem lepsza, ale.. przecież dużo łatwiej oceniać nam zachowanie innych, dużo trudniej spojrzeć na siebie z dystansem.
Ja spędziłam naprawdę miło czas z lekturą, trochę przypomniały mi się czasy młodości, przecież właśnie tak to wyglądało, domysły, sprzeczne sygnały. Zaczynając książkę trochę mnie to wkurzało, ale jak to się mówi „Zapomniał wół jak cielęciem był”. Świetna, lekka historia, która polecam serdecznie.
Twoja opinia ma znaczenie! Oddaj głos i pokaż, jak oceniasz tę książkę.