Marta Maciejewska
"Życie, które nigdy nie nadeszło"

wydawnictwo: świat kobiet
data premiery: 27.08.2026 r. 

“... mijają lata i nagle orientujesz się, że najbardziej boli nie to, co się skończyło, tylko to, co mogło trwać, gdybyś miał odwagę zostać.”

Marta Maciejewska "Życie, które nigdy nie nadeszło"

"Życie, które nigdy nie nadeszło" Marta Maciejewska

Piękna opowieść, która pokazuje jaką wartość niesie człowiek, sam w sobie, jako osoba, nie biznes, nie korzyść... Sama obecność i uważność.
Ta książka sięga najczulszych strun naszego serca. Pokazuje, że "czas jest tak naprawdę jedyną rzeczą, której nie możemy odzyskać.

Moja ocena: 4/5 gwiazdek

Dla mnie przekaz płynący z książki jest niezwykły i mam nadzieję, że każdy, kto po nią sięgnie, wyciągnie z niej to, czego aktualnie potrzebuje. Bo to nie jest zwykła historia, to opowieść, która niesie ze sobą przekaz, a takie książki cenię sobie najbardziej. 

Czasami wydarzenia w naszym życiu nagle otwierają nam oczy, każą się zatrzymać i spojrzeć na własne życie z innej perspektywy. Co ciekawe, ta perspektywa może znacząco się różnić. To, co dla mnie może być zwyczajne, dla kogoś z zewnątrz może być spełnieniem marzeń. Ta perspektywa jest niezwykła, ponieważ nigdy nie zrozumiemy w pełni tego, co ktoś odczuwa, oglądając nasze życie. Nikt nie zrozumie naszych odczuć, bo nigdy nie będzie w naszym położeniu i żadne wyobrażenia ani nawet wybitna empatia tego nie zmienią.

Bardzo cenię sobie książki, które wnoszą swoją treścią coś więcej niż tylko historię. Takie, które po zakończeniu zostawiają po sobie pytania, skłaniają do refleksji i do tego wspomnianego „zatrzymania się”. Bo przecież nie trzeba nam roku 2095, żeby już zauważyć, jak technologia zmienia nasze życie, jak wygląda nasza codzienność, jak bardzo w perspektywie lat zmieniły się nasze priorytety. Jak szybko rozmowa telefoniczna zastąpiła obecność drugiego człowieka. I teraz trzeba zadać sobie pytanie: dokąd to wszystko zmierza i czy kiedyś obudzimy się w świecie wykreowanym przez Autorkę?

„Życie, które nigdy nie nadeszło” Marty Maciejewskiej to powieść łącząca romans, literaturę obyczajową i elementy science fiction. Akcja powieści dzieje się w Zielonej Górze, która stała się niezwykle nowoczesnym, niemal idealnym miastem. Dzięki rozwojowi technologicznemu ludzie mogą żyć bezpieczniej, zdrowiej i znacznie dłużej. Ich życie jest jednak w dużej mierze kontrolowane przez system.

 

Joanna jest jedną z głównych bohaterek powieści. To właśnie jej niespodziewane trafienie do Enklawy uruchamia dużą część wydarzeń.

Można ją opisać jako osobę, która zaczyna odkrywać prawdę o świecie, w którym żyje, i stopniowo konfrontuje się z pytaniami dotyczącymi własnej przeszłości, uczuć i dokonywania wyborów. Jej postać jest mocno związana z motywem pamięci i życia, które mogło wyglądać zupełnie inaczej. Co ciekawe, mimo ogromnej świadomości poddaje się życiu w systemie, aż do momentu, kiedy system w pewnym sensie ją oszukuje.

Mikołaj jest drugim najważniejszym bohaterem. Początkowo wydaje się bardzo mocno podporządkowany zasadom futurystycznego świata. Jest człowiekiem, który zna reguły systemu i funkcjonuje zgodnie z nimi. Można rzec, że czuje się w nim jak ryba w wodzie… do czasu.

Z biegiem wydarzeń zaczyna jednak dostrzegać jego ograniczenia i zastanawiać się, czy wszystko, co zostało uznane za „idealne”, rzeczywiście takie jest. W jego historii ważną rolę odgrywają również uczucia oraz relacja z Joanną. Mikołaj przestaje przyjmować wszystko takim, jakie podsuwa mu system, i trochę wbrew sobie zaczyna kwestionować jego nieomylność, co w dużej mierze wpływa na dalszą relację z Joanną. Otwiera mu oczy i pozwala zrozumieć wiele istotnych spraw.

Książka porusza przede wszystkim pytanie, czy życie może być naprawdę szczęśliwe, jeśli człowiek nie ma pełnej wolności wyboru. Autorka pokazuje konflikt pomiędzy wygodnym, bezpiecznym światem kontrolowanym przez technologię a prawdziwymi ludzkimi emocjami, wspomnieniami i możliwością samodzielnego decydowania o swoim losie.

Jest też poruszony niezwykle ważny wątek, który do mnie mocno przemówił. Tytułowe „życie, które nigdy nie nadeszło” wielokrotnie pojawia się we wspomnieniach Joanny i mocno daje do myślenia. Jak wiele spraw odkładamy na później, licząc, że później nadejdzie, że będziemy mieli czas? A co, jeśli tego czasu nie dostaniemy?

Oczywiście możemy zatracać się w strachu o to, czego nie osiągnęliśmy, czego nie dotknęliśmy, nie doświadczyliśmy, ale w tym wszystkim nie o to chodzi. Chodzi o to, aby nie tkwić przesadnie ani w przeszłości, ani w przyszłości, a zacząć żyć życiem, które mamy, i możliwie czerpać z niego jak najwięcej, aby kiedyś nie tęsknić za życiem, które nigdy nie nadeszło.

Dla mnie przekaz płynący z książki jest niezwykły i mam nadzieję, że każdy, kto po nią sięgnie, wyciągnie z niej to, czego aktualnie potrzebuje. Bo to, że nie jest to zwykła historia, już zdążyliście się przekonać.

 Twoja opinia ma znaczenie! Oddaj głos i pokaż, jak oceniasz tę książkę.

Ocena: 5 gwiazdek
1 głos